Roadmapa

Share
Roadmapa
Photo by NisonCo PR and SEO / Unsplash

Jeśli systematyczność publikowania jest faktycznie ważna, to już zawiodłem. Jako bloger i jako człowiek. Trochę minęło, nie?

Oczywiście mój słomiany zapał i zwykła, najeżona codziennymi obowiązkami, proza życia, były tu czynnikami. Ale więcej głów ma ta hydra. Roboty jest sporo. Jeśli to ma działać, muszę przygotować nie tylko opinie. Nie twierdzę, że marudzenie o tym, jak mało szacunku mam do jeffów muskenbergów tego świata i o tym, że wszyscy dążymy ku samowymierzonej techno-zagładzie nie dostarcza wartości... Dostarcza. Na pewno mi. Przynosi ulgę tam, gdzie terapia już pomóc nie potrafi. Ale, być może, w życiu chodzi o coś więcej niż tylko o kolektywne narzekanie? Kto wie?

Idea euro marketing stack zakłada, że wartość strony będzie generowana nie tylko przez to, co się tu znajduje, ale też przez to, jak się tu znalazło:

  • jak strona została stworzona;
  • jak została wypromowana;
  • jakimi narzędziami zostały zaplanowane, wytworzone, dystrybuowane reklamy;
  • jakimi narzędziami zostały ocenione działania marketingowe;
  • jak wygląda zarządzanie stroną i, szerzej, całym projektem;

wszystko bez hołdowania turbokapitalizmowi. Proste.

Żeby byli odbiorcy, muszą być jakieś reklamy. Ponieważ będą odbiorcy, wszystko musi być zgodne z regulacjami. Reklamy darmowe nie są, więc musi być i jakiś budżet.

To hobbistyczny projekt, do którego jestem gotowy dopłacać. Ale nie w nieskończoność. Na którymś etapie, będą musiały pojawić się przychody (co nieuchronnie, będzie stawiało pod znakiem zapytania moją obiektywność... więc będę musiał to zrównoważyć niekomfortową dozą jawności).

To wszystko w praktyce oznacza, że przede mną trochę niewidzialnej pracy, którą, czasem, będę mógł uwidzialnić w postaci artykułu, o tym, co dokładnie zrobiłem, jak, dlaczego, za ile i z jakim rezultatem.

Zostaje tylko wziąć się do roboty. Żeby to sobie ułatwić, nakładam na siebie zewnętrzne źródło motywacji – chomąto groźby publicznego upokorzenia z tytułu niedotrzymania publicznie zadeklarowanych zobowiązań. AKA: "naobiecuję i będę musiał dowieźć, żeby nie wyjść na przegrywa".

Uwaga, pokazuję i objaśniam mój misterny plan:

Roadmapa euro marketing stack 2026 (i dalej?)

Projekt będzie obejmował minimum jeden wpis w tygodniu od teraz, do sukcesu lub porażki, nie krócej niż do końca 2026 r.

1) Przygotowanie bloga od strony RODO

Magic Pages robi bardzo dobrą robotę i blogi są RODO-przyjazne niemal od wyjęcia z pudełka. Ale to nadal "niemal". A w zasadach, którymi chciałbym, się kierować napisałem, że nie boimy się regulacji... więc teraz trzeba im mężnie stawić czoła.. Bez szaleństw, niezbędne minimum.

2) Reklama świadomościowa w europejskich systemach reklamowych (CPC)

Ku mojemu zaskoczeniu, wydaje się, że już mamy jakichś czytelników, którzy nie znają mnie osobiście. Ale nadal potrzebujemy utrzymać momentum. Jak pisałem, mamy skromne środki – potestujemy dostępne na rynku nie-amerykańskie reklamy i przyjrzymy się jakie mamy koszty kliknięć. Wyślemy parę maili do sieci reklamowych, czy nie chcą z nami powspółpracować, uporamy się z odmową. Ważne, że zasiejmy ziarno, które zacznie owocować przy kroku piątym i szóstym.

3) Analityka i RODO II

Koszty kliknięcia są spoko... (nie są, kłamię), ale kiedyś trzeba będzie przejść do czegoś bardziej wiarygodnego. Ghost ma swoją analitykę, która jest więcej niż wystarczająca na potrzeby blogowania. Ale euro marketing stack ma prezentować europejskie rozwiązania na każde stadium marketingu.

W świecie idealnym, znajdziemy odpowiednik Google Analytics i Google Tag Managera (narzędzia pozwalającego wpinać kody - najczęściej kody śledzenia - do środowiska analitycznego, bez dzwonienia za każdym razem do kolegów z IT). Paradoksalnie, w im większej firmie pracujesz, tym bardziej tego potrzebujesz. W małej wepniesz sobie kody sam, bo i tak zarządzanie stroną jest na twojej głowie. W dużej masz IT, ale na liście ich priorytetów jesteś zawsze dość nisko. Jeśli możesz coś zmienić, bez wysyłania maili z 12 osobami w CC, to już jesteś zwycięzcą.

Osobiście, nie wyobrażam sobie dziś pracy bez Google Tag Managera. Chciałbym to zmienić na "nie wyobrażam sobie pracy bez jakiegoś tag managera".

Przewiduję, że to będzie wyzwaniem, bo i GA i GTM są całkiem potężne i całkiem darmowe. Firmy, które chcą z nimi konkurować, nie mogą sobie odbić, maltretując dane Twoich klientów. W jaki sposób to nie jest dumping, to ja nie wiem, ale to temat na inną gawędę. Tak czy siak, mam parę narzędzi na oku, więc jest nadzieja.

Przy okazji załatwimy Consent Mode i CMP (te banerki o tym na jakie śledzenie się [nie]zgadzasz i powiązany z nimi mechanizm przechowywania owych zgód).

Odpowiednie zgody, odblokowują ciekawsze formy reklamowania.

4) Reklama II (CPL)

Na tym etapie możemy zacząć testować sieci reklamowe, które pozwolą nam generować konwersje. Namawiać ludzi do subskrybowania i optymalizować kampanie, tak żeby płacić jak najmniej za jak najaktywniejszych subskrybentów. Tu zaczniemy obserwować prawdziwe wzrosty... i tu zaczniemy odczuwać ograniczenia naszego skromnego budżetu. Te kampanie wymagają pewnej skali i szybko dojdziemy do ściany.

5) CMS

Na tym etapie trzeba będzie pomyśleć o jakimś finansowaniu. Albo się uda, albo to będzie początek powolnego obsuwania się projektu w niebyt. Trzeba będzie zawiązać jakieś głębsze relacje z partnerami biznesowymi. Co może być fajną okazją do przetestowania europejskich CMSów i podzielenia się moimi opiniami. A do znalezienia tych partnerów oczywiście potrzebne będą...

6) Reklamy B2B

Nie samym B2C Europejczyk żyje. Sam jestem ciekawy, jakie rozwiązania wpadną tu na tapetę. Będziemy testować, będziemy opisywać i publikować.

7) (Opcjonalnie) Jakiś e-commerce? (ROI)

Tu zaczynają się schody. Bo jeśli chcemy zaprezentować cały wachlarz marketingowego portfolio żyjącego w cieniu amerykańskich big-techów to grzechem byłoby całkowicie pominąć e-commerce i ordynarną sprzedaż. Ale... nie wiem co miałbym sprzedawać?

Pożyjemy pokubczymy.

Może rozwiążemy to jakimś ciekawym partnerstwem? Albo sprzedamy jakich charytatywny gadżet? Szczerze? Nie mam pojęcia. Ubijemy tego smoka, gdy się na niego napatoczymy.

Inne

Oczywiście wszystko to musi być przeplatane artykułami, które będą tworzyć spoiwo w murze powyższych kamieni milowych. Planuję pisać o:

a) narzędziach do tworzenia contentu i materiałów reklamowych

b) wydarzeniach ze świata europejskiego marketingu

c) anty big-techowych regulacjach, ruchach konsumenckich i społeczności

d) narzędziach do zarządzaniu projektami i biznesem

e) moich opiniach o sprawach, co do których ja nieodmiennie i obiektywnie mam rację, a reszta świata bezspornie i uparcie się myli. Wiadomo.

Taki jest plan? Może nawet ma to ręce i nogi. Dokonałem pewnych obliczeń i musi się udać, prawda?...

...Prawda?

A czekając na realizację misternego planu możesz poczytać o:

Po co komu w ogóle ten marketing po europejsku?
Ludzie, których wcale sobie nie wymyśliłem i totalnie są prawdziwi, często pytają mnie: Michał, dlaczego odejście od amerykańskiego dominatu marketingowego jest w ogóle ważne? Wtedy rozglądam się wokół i pokazuję ręką na… …wszystko. No jest pole do poprawy. Jeśli żadna wiadomość nie zrujnowała Ci jeszcze dnia, to zakładam, że czytasz

Albo sprawdzić, jak dokładnie wygląda mój techstack.

A jeśli jeszcze nie jesteś subskrybentem, zapisz się na newsletter, żeby niczego nie przegapić.